niedziela, 6 stycznia 2013

Jacobsen:To jeszcze nie koniec!

Na pewno nie tak wyobrażał sobie przedostatni konkurs Anders Jacobsen, który stracił plastron lidera TCS obecnie w klasyfikacji Turnieju jest ponad dziesięć punktów za Gregorem Schlierenzauerem. Norweg nie składa jednak broni i zapowiada walkę do końca.Warunki na Bergisel nie były dziś najlepsze, co z pewnością nie pozostało obojętne dla wyników zawodów. Niepokonany w niemieckiej części turnieju Jacobsen, w pierwszym konkursie w Austrii zajął dopiero siódmą lokatę ze stratą ponad 23 punktów do zwycięzcy - Gregora Schlierenzauera.

 - To było bardzo frustrujące, bo leciałem zbyt wolno. Udało mi się wylądować na 117,5 m tylko dzięki swojej woli - mówił podminowany Jacobsen. - Pierwszy skok był dobry, ale lądowanie było słabe, przez co straciłem wiele punktów - podsumował.
Wiele uwagi mediów przykuło zachowanie Jacobsena, który po drugim skoku odsunął od siebie obiektyw natarczywej kamery:
- Rozczarowanie powoli mija, ale musiałem dać upust swoim emocjom - tłumaczył po zawodach dotychczasowy lider TCS.
Po stronie kolegi z drużyny stanął Anders Bardal:
- Powinniście zobaczyć mnie w podobnej sytuacji. Anders jest zadziwiająco spokojny - stwierdził trzeci zawodnik dzisiejszego konkursu.
- Schlierenzauer dzisiaj skakał w innej klasie, chociaż miał też szczęście, ale to jeszcze nie koniec - zapowiedział zawodnik z Hønefoss. - Na pewno wciąż mogę dogonić Schlierenzauera. Różnica około czterech metrów, plus/minus punkty za wiatr. To nie jest tak dużo. Nie mogę się doczekać zawodów w Bischofshofen - stwierdził triumfator Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2006/2007.
W Innsbrucku Anders Jacobsen był wspierany przez swoją żonę i niespełna dwuletniego synka, którzy przyjechali dopingować 27-letniego zawodnika. Norwescy dziennikarze przewrotnie pytali dotychczasowego lidera, czy wizyta bliskich nie wpłynęła na niego jednak negatywnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz